Jak wybrać krzesła do jadalni, które nie tylko ładnie wyglądają
페이지 정보

본문
Zaczęło się niewinnie od obiadu u znajomych. Siedziałam na twardym, plastikowym krześle przez trzy godziny i przez ostatnią godzinę marzyłam tylko o tym, żeby wstać. Bolały mnie plecy, nogi drętwiały, a rozmowa przy stole przestała mieć znaczenie. To był ten moment, kiedy zrozumiałam, że krzesła do jadalni to nie tylko element dekoracyjny, ale przede wszystkim mebel, na którym spędzamy mnóstwo czasu. Jadamy śniadania, odrabiamy lekcje, pracujemy zdalnie, przyjmujemy gości. I właśnie wtedy, gdy szukamy czegoś do małej jadalni w bloku, okazuje się, że wybór krzesła to prawdziwe wyzwanie. Bo chcemy, żeby było ładne, ale też żeby nie zajmowało pół pokoju i dało się wytrzymać na nim dłużej niż kwadrans.
Pamiętam, jak sama szukałam krzeseł do swojego pierwszego mieszkania. Miałam 45 metrów, jadalnia była połączona z salonem, a stół stał pod ścianą. Każde dodatkowe centymetry miały znaczenie. Oglądałam modele z cienkimi nogami, bo optycznie nie zabierały przestrzeni. Zrezygnowałam z masywnych foteli na rzecz krzeseł z dębu i metalową konstrukcją. Okazało się, że są lekkie, łatwo je przesunąć, a do tego nie rysują podłogi. Wtedy pierwszy raz pomyślałam o tym, że krzesła do jadalni mogą być praktyczne nie tylko wtedy, gdy przy stole siedzi czworo domowników, ale i wtedy, gdy wpadają goście i trzeba dostawić dwa dodatkowe miejsca.
Wybór materiału to kolejna sprawa, która potrafi spędzić sen z powiek. Tapicerka welurowa wygląda obłędnie, zwłaszcza w odcieniach butelkowej zieleni czy granatu. Siedzi się na niej miękko, ale ma jedną wadę. Jeśli masz małe dzieci albo lubisz jeść spaghetti, plamy z sosu pomidorowego potrafią być dramatem. Z kolei krzesła z forniru bukowego są łatwe w czyszczeniu, ale po godzinie siedzenia zaczynasz czuć twardość drewna. Dlatego coraz częściej w moich projektach stawiam na modele z siedziskiem z grubą pianką i tapicerką z materiału easy clean. Nie chodzi o to, żeby rezygnować z estetyki, tylko żeby uniknąć sytuacji, w której krzesło wygląda idealnie, ale nie nadaje się do codziennego użytku.
Kiedyś myślałam, że wszystkie krzesła do jadalni są do siebie podobne. Dopóki nie trafiłam na model z bardzo głębokim siedziskiem. Siedziałam na nim jak w fotelu, ale przy stole okazało się, że jest za głębokie i muszę sięgać do talerza, wyginając plecy. Dlatego teraz zawsze sprawdzam trzy rzeczy. Wysokość siedziska od podłogi. Standard to 45-47 centymetrów. Głębokość siedziska. Optymalnie 40-45 centymetrów. I kąt nachylenia oparcia. Proste oparcie bez podparcia lędźwiowego po godzinie męczy. Najlepiej, żeby oparcie było lekko wyprofilowane i miało 2-3 centymetry odchylenia do tyłu. To niby drobiazg, a robi ogromną różnicę przy długich rozmowach przy stole.
W małych mieszkaniach często pada pytanie, czy lepiej postawić na krzesła do jadalni, czy może na ławę. Ława faktycznie pomieści więcej osób i łatwo ją schować pod stół. Ale w praktyce okazuje się, że siadanie i wstawanie z ławy jest niewygodne, zwłaszcza dla starszych osób. Jeśli już decydujemy się na ławę, to tylko z siedziskiem na wysokości 45 centymetrów i z lekkim oparciem. Z kolei składane krzesła to świetna opcja na gości. Można je powiesić na ścianie w przedpokoju albo schować za szafą. Tylko uwaga na mechanizm składania. Czasem bywa głośny i przy trzecim rozkładaniu zaczyna skrzypieć. Lepiej dopłacić 50 złotych i mieć cichą, stabilną konstrukcję.
Zastanawiając się nad wyborem, warto też pomyśleć o tym, co jeszcze może stać w jadalni. Jeśli w salonie mamy łóżko z pojemnikiem na pościel, to krzesła do jadalni powinny być na tyle lekkie, żeby można je było łatwo przesunąć, gdy trzeba wyciągnąć pościel. Podobnie, gdy w pokoju gościnnym stoi kanapa z funkcją spania. Wtedy krzesła nie mogą stać zbyt blisko, bo rozkładanie kanapy będzie utrudnione. Zdarzyło mi się projektować wnętrze, gdzie klientka miała wersalkę w salonie i codziennie składała ją rano. Krzesła przy stole musiały być na nóżkach z filcowymi podkładkami, żeby nie rysować podłogi przy każdym przesuwaniu.
Dla osób, które często goszczą rodzinę z dziećmi, dobrym pomysłem jest wybór krzeseł z siedziskiem, które ma materac piankowy na stelazu listwowym. Taka konstrukcja dopasowuje się do ciała i nie odkształca się po roku użytkowania. Przetestowałam to na sobie. Krzesła z litej pianki po dwóch latach robiły się wklęsłe. Te z listwami i pianką wysokiej gęstości trzymają formę. Co ważne, stelaz listwowy sprawdza się też wtedy, gdy krzesła mają być używane jako dodatkowe miejsce do siedzenia w salonie, obok sofy. Dzięki sprężystości listew siedzisko nie jest ani za twarde, ani zbyt miękkie. Idealne do czytania książki przy kawie.
Często słyszę od znajomych, że boją się kupować krzesła do jadalni przez internet. Bo nie można sprawdzić, czy są wygodne. I mają rację. Zawsze radzę, żeby przed zakupem zmierzyć odległość od stołu do podłogi. Jeśli blat jest na wysokości 75 centymetrów, to krzesło powinno mieć siedzisko na 45 centymetrów. Wtedy między siedziskiem a blatem zostaje 30 centymetrów. To jest optymalna przestrzeń na nogi. Jeśli krzesło jest wyższe, kolana będą uderzać w blat. Jeśli niższe, trzeba będzie się garbić. A jeśli do stołu chcemy dostawić dodatkowe krzesło z mechanizmem DL, trzeba sprawdzić, czy po rozłożeniu nie zablokuje przejścia do kuchni.
Na koniec, mała uwaga o kolorach. W małych jadalniach ciemne krzesła optycznie zmniejszają przestrzeń. Jasne drewno, biel, pastele lub przezroczysty akryl to lepszy wybór. Ale jeśli marzą ci się krzesła do jadalni w kolorze butelkowej zieleni, postaw na tapicerke welurowa w odcieniu z połyskiem. Taki akcent doda charakteru, a przy odpowiednim oświetleniu będzie wyglądał luksusowo. I pamiętaj, że krzesła to inwestycja na lata. Lepiej kupić cztery dobrej jakości, niż osiem tanich, które po roku zaczną się chwiać i skrzypieć przy każdym ruchu. Bo wygoda przy stole to nie luksus, to konieczność.
댓글목록
등록된 댓글이 없습니다.
